Polska była miejscem wolnym od wielu zagrożeń, które dotykały inne kraje. Trzęsienia ziemi, tsunami, huragany czy tornada były dla nas jedynie obrazami z wiadomości. Powodzie i pożary, choć zdarzały się, nigdy nie osiągały skali, która mogłaby zagrażać większości z nas. W sferze militarnej, od zakończenia II wojny światowej, również żyliśmy w spokoju – wojna była dla nas historią, a nie realnym zagrożeniem. Dziś jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Kryzys klimatyczny sprawił, że częstotliwość i siła ekstremalnych zjawisk pogodowych rośnie. Intensywne opady powodujące powodzie, huragany czy letnie susze prowadzące do pożarów stają się coraz częstsze.
Dodatkowo wojna za naszą wschodnią granicą przypomina nam, że stabilność, którą do tej pory ceniliśmy, nie jest dana raz na zawsze. To właśnie te zmiany sprawiły, że postanowiliśmy działać. Inspiracją była historia kobiety, która podczas nagłej ewakuacji z zalanego domu powiedziała: „Nie mam nic. Nie wiedziałam, co zabrać – lekarstwa, dokumenty, jedzenie, pamiątki rodzinne. Co jest najważniejsze i gdzie to wszystko jest?” Jej słowa uświadomiły nam, jak łatwo w stresującej sytuacji stracić kontrolę i zostać bezradnym wobec tragedii. Zrozumieliśmy, że możemy coś zmienić.